
Prosimy Was gorąco, zapoznajcie sie z historią dzielnego Rafałka;może znajdzie się wśród nas anioł ,który zechce wesprzeć tego chłopca...
,,Urodził się bez obu rąk, ale jego największym marzeniem nie są najnowocześniejsze protezy. Chciałby mieć łazienkę z prawdziwego zdarzenia, żeby nie biegać po śniegu do wychodka na dworze i wreszcie umyć się porządnie w wannie.
Liski pod Horodłem, pow. hrubieszowski. Jest wtorek, 8 lutego. Minęła 9. Czterdziestokilkuletnia gospodyni od ponad godziny krząta się po dwuizbowym drewnianym domku w środku wsi.– Muszę ogarnąć mieszkanie, bo dzisiaj panie nauczycielki mają przyjść do syna, a poza tym od kilku dni drzwi się u nas nie zamykają, a telefony się urywają – mówi w trakcie mycia podłogi Wiesława Ciężczak, matka dziesięcioletniego Rafała, nad którego losem – po obejrzeniu materiału w „Sprawa dla reportera" – zapłakał niejeden.
Pani synek nie ma rączekRafał przyszedł na świat 4 kwietnia 2000 roku. Ciąża była donoszona.– Nie płakał po urodzeniu, a więc domyślałam się, że coś może być nie tak – wspomina jego mama. – Nie pokazali mi dziecka, ale zapewniali, że żyje i że wszystko jest w porządku.
Dostałam zastrzyki uspokajające, a później lekarz powiedział mi, że mój synek urodził się bez obu rączek.– Pokażcie mi synka! – zerwała się z łóżka i pobiegła na oddział noworodków szukać swojego dziecka.
Jedna z pielęgniarek rozwinęła becik. Rafał był malutki (ważył 2,1 kg, mierzył 40 cm), ale śliczny. – Nikomu go nie oddam, sama go będę wychowywać – powiedziała stanowczo nasza rozmówczyni, gdy zasugerowano jej oddanie maluszka do domu dziecka.
Wróciła z dzieckiem pod Horodło i z marszu zaczęły się wyjazdy do Lublina, gdzie leczono chłopczyka, bo nie dość, że urodził się bez rączek, to dodatkowo z końsko-szpotawą prawą nóżką. – Trzeba ją było łamać i gipsować na okrągło – opowiada pani Wiesława.
Ale się udało: noga została wyprostowana, choć w tej chwili jest o 20 cm dłuższa.Pierwszą poważną operację Rafał przeszedł, gdy miał 7 miesięcy. Od tamtej pory było ich jeszcze 6, wszystkie w pełnym znieczuleniu. A to nie koniec, bo w kwietniu najprawdopodobniej będzie miał operowane biodro, a czeka go jeszcze w Otwocku wydłużanie lewej nogi. Chłopiec ma specjalną ortezę (ortopedyczna proteza), ale zakłada ją tylko wtedy, gdy musi gdzieś dalej pójść albo pojechać.
Nogi, nogi...Rafał wszystko robi nogami: pisze, rysuje, obsługuje komputer i pilota,
pomaga sobie nimi przy jedzeniu, sprząta.– To bardzo fajny i mądry chłopiec
– mówi przy kawie Barbara Baraniecka z Lisek, która niemal codziennie odwiedza 10-latka i jego mamę. – Można z nim porozmawiać na różne tematy, a czasami nawet poradzi czy coś wytłumaczy, bo na przykład na komputerze zna się jak mało kto.
Pani Basia przyjaźni się z panią Wiesią. – Wszystko sobie mówimy i wspólnie próbujemy rozwiązywać problemy – opowiada mama Rafała. – Pomagamy sobie nawzajem – dopowiada pani Baraniecka.
Pilny uczeńChłopiec jest uczniem czwartej klasy.
Najbardziej lubi historię. – Na jesieni chodził do szkoły raz w tygodniu, ale teraz ze względu
na zdrowie nauczyciele odwiedzają go w domu (Rafał ma indywidualny tok nauczania – red.) – mówi pani Ciężczak.
To bardzo dobry i pilny uczeń, o czym świadczą zdobywane nagrody i wyróżnienia. W ubiegłym roku podczas ogólnopolskiego sprawdzianu kompetencji trzecioklasisty na 40 możliwych punktów zdobył 39 i to był jeden z najlepszych wyników w klasie.
A trzeba pamiętać, że miał utrudnione zadanie, bo łatwiej i szybciej jest napisać coś trzymając długopis w ręce niż w nodze.
– To bardzo miły, zdolny i pogodny uczeń – mówi Bożena Majewska, dyrektor Szkoły Podstawowej w Kopyłowie, która przez dwa lata go uczyła.Beata Żołdak zajmuje się w szkole nauczaniem zintegrowanym. W ub. roku była wychowawczynią Rafała. – Jest ambitny, wytrwały, bardzo koleżeński i lubiany przez wszystkich – zachwala chłopca pani Beata.Wszyscy zwracają uwagę na pełne podziwu poświęcenie jego mamy.
– Przez prawie dwa lata dojeżdżała z synkiem do szkoły, codziennie była na lekcjach – opowiada dyrektor Majewska.
– Mimo trudnej sytuacji materialnej, Rafał zawsze był ładnie ubrany, miał potrzebne przybory szkolne.Robert Prus mieszka w Liskach, jest radnym gminy Horodło.
– To bardzo dobra mama, drugiej takiej nie ma – podkreśla radny. – Dba o Rafała, jak może. Podziwiam ją.Jedyne marzenie– Wolę żyć bez protez, bo na pewno są bolesne i nie będę miał czucia w rękach – stwierdza rzeczowo Rafał.Ale pojawiło się światełko w tunelu. – Jest możliwość przeszczepu ręki, jesteśmy w kontakcie ze szpitalem w Trzebnicy – zdradza jego mama.
– Jeżeli kiedyś znajdzie się dawca, to będziemy chcieli skorzystać z takiej możliwości.Na razie największym marzeniem chłopca jest łazienka. – Żebym mógł na miejscu się umyć i załatwić, a nie biegać po śniegu do ubikacji na podwórku – mówi Rafał.Ale na to potrzebne są niemałe pieniądze. Pani Wiesława tymczasem ledwo wiąże koniec z końcem. Rafał chciał coś odkładać do skarbonki, ale po programie „Sprawa dla reportera" rozdzwoniły się telefony. Telewidzów wzruszył los chłopca.
Chcą mu pomóc: jedni deklarują wsparcie finansowe, inni doradzają, a jeszcze inni chcą tylko pogratulować pani Wiesi synka i zapewnić, że mocno trzymają za nich kciuki.Łzy szczęścia
Łzy szczęścia
Siedzimy z Rafałem w jego pokoju. Na ścianie fototapeta z dinozaurami, które uwielbia chłopiec. Rafał rysuje prawą nóżką aparat fotograficzny, a następnie odpala nogą komputer.Po godz. 11 zapukał do mieszkania mężczyzna w średnim wieku. Po numerze rejestracji samochodu można było wywnioskować, że mieszka w powiecie tarnobrzeskim.Porozmawiali trochę, a gdy wyszedł pani Wiesława zaczęła płakać.
– Co się stało? – pytamy z Rafałem wyglądając z jego pokoiku. – Pierwszy raz widziałam człowieka na oczy, a on zostawił mi pieniądze i nawet nie powiedział jak się nazywa – powiedziała nam przez łzy pani Wiesława.Jeżeli ktoś chciałby pomóc Rafałowi i jego mamie, podajemy numer konta, na które można dokonywać wpłat: Getinbank o/Hrubieszów 37 1560 1195 2303 2207 9969 0001. " (Artykuł i zdjęcie
www.mmzamosc.pl)